Napisane przez: emu26 | listopad 1, 2009

Kolejny raz wszystko zepsułem…

Miłość jest magią, którą warto pielęgnować i o której warto dowiadywać się więcej nie tylko w teorii, ale przede wszystkim w praktyce… Nie każdemu dane jest to, by znaleźć miłość od razu – przy pierwszej osobie, z którą tworzy się związek. Czasami trzeba poczekać nawet kilka lat, by poznać kogoś, z kim warto być i kogo można obdarzyć naprawdę wielkim uczuciem…

Osoby, które mnie znają wiedzą, że w moim życiu bywało ciężko z miłością. Wiele przeżyłem i wiele wycierpiałem. Nauczyłem się tworzyć ochronny mur, który kobieta musiała przebić, by zdobyć moje zaufanie i moje serce… Jakiś czas byłem zupełnie sam i nie wierzyłem w to, że miłość jeszcze pojawi się w moim sercu… Ale pojawiła się Magdalena… dziewczyna, która zmieniła wszystko – moje spojrzenie na świat, moje cele życiowe i moje poglądy na temat miłości. Przez bardzo długi czas myślałem, że nie zasługuję na miłość, bo w moim życiu wydarzyło się wiele złych rzeczy, wiele z mojej winy… Były narkotyki.. był alkohol… było wiele innych złych rzeczy, które zniszczyły moją samoocenę i sprawiły, że nie wierzyłem w to, że ktoś może mnie pokochać…

Jednak pewnego pięknego dnia pojawiła się Magdalena…piękna dziewczyna, ambitna, inteligentna, szczera, uczuciowa i przede wszystkim wierna i oddana. Przez całe 4 miesiące była dla mnie najważniejszą osobą na ziemi… nadal jest… Bywało między nami różnie, ale jej uczucia wobec mnie były szczere… tak samo jak moje…. Wszystko zaczęło się układać… pojawiły się poważne plany i marzenia…. ale ja jak zwykle musiałem to zepsuć…

Zazdrość jest idiotyczna i potrafi wiele zniszczyć.. podobnie jak niska samoocena i brak wiary w siebie… W piątek postąpiłem jak skończony kretyn obrażając się o to, że moja Magdalena chce sobotę spędzić na szkoleniu i spotkać się ze znajomymi… Początkowo myślałem, że usprawiedliwieniem dla mnie jest to, że cały piątek Magdalena spędziła w pracy, sobotę też miała spędzić daleko ode mnie, a niedziela miała być dla rodziny i na wyjście na cmentarz… Byłem strasznie zaślepiony swoim przekonaniem o tym, że mam rację i że znów ważna dla mnie osoba mnie rani, bo poświęca swój czas innym ważnym dla siebie osobom… Wczoraj zachowałem się jeszcze gorzej… Napisałem wiele bzdur i przykrych słów zamiast przeprosić i wspierać moją Magdalenę, przytulić i pocałować…

Nie ma żadnych słów na moje usprawiedliwienie…zachowałem się strasznie i to, że teraz Magdalena nie jest już moja to tylko i wyłącznie moja wina… Jestem idiotą, który chciałby mieć ukochaną osobę tylko dla siebie, a to przecież tak nie działa – miłość nie jest niewolą, nie gwarantuje wyłączności, nie pozwala na to, by zabraniać ukochanej kobiecie spędzania czasu z przyjaciółmi i rodziną. Żałuje, że moje postępowanie było takie, a nie inne…

Może to nie ma większego znaczenia, ale ja chciałem być kimś ważnym dla kogoś, pierwszy raz w życiu chciałem być najważniejszy…nigdy nie byłem dla nikogo ważny.. nikt nigdy mnie nie kochał tak jak Magdalena… ale było mi mało… albo może raczej bardzo się bałem, że ta miłość minie… albo że pojawi się ktoś inny… nie wierzyłem w to, że mogę być dla kogoś naprawdę najważniejszy…Popełniłem błąd zachowując się tak jak się zachowałem…moja miłość nie ma prawa być “smyczą” ani “klatką”, w której można trzymać ukochaną osobę…w miłości nie można być egoistą…a kim ja jestem?? żałosnym dupkiem…

Przepraszam Magdaleno za to, że zrozumiałem to wszystko dopiero teraz…


Zostaw odpowiedź

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Kategorie